W ukryciu

Autor: Wanda Szczypiorska, Gatunek: Proza, Dodano: 04 października 2011, 12:36:52

 

 

 

 

         Od chłodu i wilgoci książki pęcznieją, stają się jakby grubsze, kurz bardziej lepki,  pajęczyny cięższe. Patrzę bezradnie  jak coraz ciaśniej otacza mnie to, co zbędne, co należałoby  wyrzucić,  wynieść,  może zakopać, czy ja wiem? Książek się nie pozbędę,  niech sobie stoja tam, na półce. Każda jest częścią  mego życia, ale to życie, to już przeszłość. Bo teraz tylko muszę przetrwać. 

        Głodna nie jestem, gorzej z zimnem. Tu, w piwnicy ściany są zawsze  chłodne, ale nie przemarzają, tak jak tam, na górze. Przeprowadziłam się niedawno. Przez małe okna czasem wpada słońce. Latem ukośnie, z góry, a zimą prawie prosto w okno.

         Szybko się ściemnia, więc zapalam światło. Mam prąd, mam radio, mam żelazny piecyk. Powoli się przyzwyczajam i tak jak tam, na górze pojawiają się rytuały. Czynności stale są te same; rano nakładam  kapcie, sweter, płaszcz.  Potem rozpalam piecyk. Jem śniadanie.

 

         Bez żalu  wyzbywam się ciekawości. Jeszcze mnie denerwuje, że ci  w radio  mylą się i seplenią, bo obojętna już na treść wciąż jestem czuła na niechlujstwo formy. To, o czym mówią jest odległe. Bliżej jest sklep. Za to, co jeszcze mi zostało kupuje chleb, herbatę.

         I jakoś sobie radzę. O, choćby to: Ten dom nade mną powoli zmienia się w ruinę, nie ma wody. Woda ścieka po dachu, kiedy pada deszcz. Gromadzę ją  w plastikowych wiadrach. Czasem nie pada tydzień, albo dwa. To nic.

        Wciąż się poruszam. Chodzę.

         Kiedyś upadłam. W nocy. Było ciemno. Potknęłam się o  próg i uderzyłam głową o kant półki. I wcale nie wiedziałam, że leżę taka dziwnie zgięta, że krew wycieka, rozlewa się ciemną plamą.

          Nie wiedziałam, że mija czas.

 Nigdy się nie dowiem.

 

Komentarze (34)

  • Dla mnie to świetny tekst. Zwarty, gęsty. Wieloznaczne zakończenie.

    • . .
    • 04 października 2011, 12:57:00

    Kadr po kadrze, krok po kroku, widać zmarszczkę pionową na czole w towarzystwie innych, ale to krótki film o pięknej i bogatej damie, grającą przejmujące, analityczne sceny w przebraniu na kobietę zwykłą, w buchalterii plusów i minusów, a plusów coraz więcej, poza jednym. Życie.
    A książki pozostaną po nas, a na każdej ze stron pokoik dziewcząt na piętrze, w drzwiach filozof, w holu tłoczą się artyści...
    Krew, boli?
    Boli noc.
    Bardzo czytałam. Jeszcze mocniej.

  • Dziękuję Saro.

  • Chciałoby się, żeby takie zawieszenie trwało. Ale ono za żadną cenę nie chce. Przestrzeń się zmniejsza o wdychane powietrze. Ale, ale - po co właściwie to przedłużać? Istotne to, co się wydarzy - prawdziwie nieruchome. Po namyśle drugie ale - wieczność nie powinna być w czasie teraźniejszym? Jak jest dowiedzieć się w czasie teraźniejszym?

  • Początkowo myślałem, że po prostu spłoną. A one stały się sprawcą śmierci...Ach te książki...

  • Skryta apokalipsa? [nawiązując do myśli wymienionych w innym miejscu sieci - to chyba ja powinienem się niepokoić - taka refleksja po powyższej lekturze].

  • Panu Michałowi zawdzięczam to, że zmieniłam jedno zdanie w ostatniej sekundzie.

  • Panie Ryszardzie. Literatura (jeśli to jest literatura) wszystko przełknie i strawi. Nawet wieczność w czasie teraźniejszym.

  • Waldku. Nie koniec rozmowy.

  • Habent sua fata libelli. Książki, dom księgi i półka jako -primus motor. Świetny kawałek prozy.

  • ale dlaczego w "ukryciu" ?

  • Sam się pojawił, panie Grzegorzu. Nie wiem skąd.

    • Ola ;)
    • 04 października 2011, 15:04:39

    ''Wciąż jestem czuła na niechlujstwo formy'' - ale serio? ;]

  • Jarku. Jesteś pocieszycielem.

  • Moja bohaterka pewno tak, Oliwio.

  • Rozerwała mi serce ta historia. Absolutnie na granicy.

  • Może się podobać taka miniaturka. :) Nieźle poprowadzona.
    Banalna sytuacja (uderzenie w głowę) i los bohaterki zyskują zaskakująco magiczny wymiar. Jest realnie i magicznie, ezoterycznie, żeby nie rzec spirytystycznie.
    Właściwie, w tekście nie dzieje się nic oryginalnego, ale sposób narracji sprawia, że z czytania jest przyjemność, pojawia się też refleksja. Jest wątek przemijania, jest zaskoczenie, jest świetna końcówka.

    Ukłony ślę, Pani Wando.

    :)

  • @Grażynko. Zwykle żartuję, ale to miało być smutne. Dziekuję
    @ Chari Vari. Jestem wdzięczna.

  • Tekst trochę sztywny, ale za to puenta sama w sobie super

  • Oł!!!

  • Znam to opowiadanie z poprzedniego czytania. Chyba bylo pare kosmetycznych musniec. Dotyka mnie do zywego i zasmuca. Tak, co sie stanie z tymi ksiazkami, ktore nas ksztaltowaly? Czy ktos je otworzy, przeczyta? Bo to, nawet gdyby ci przyszli czytelnicy nic o nas nie wiedzieli, tez jest forma pamieci. Opowiadanko ma niemal Borgesowski smutek.

  • Wieczność w czasie teraźniejszym? Przecież temu czasowi do tego najbliżej. Dobrze, że narracja na początku jest "tu i teraz", przynajmniej czuć trwanie. Potem przejście w przeszłość, wiadomo co się wydarzyło i z czego wynika wcześniejszy opis - "czynności stale te same". Na końcu nie mam żadnej wieloznaczności, mam konkret i chyba dobrze, bo jeszcze wcześniej nieco błądziłem, bardziej idąc w kierunku starości, zmiany myślenia, otoczenia i zrzucenia z siebie dawnej skóry. Ale na końcu jest śmierć, jest trup, jego monolog o przyzwyczajeniach i to jest dobre. Niedawno pisałem komuś o Lordzie Dunsany, też brał na biurko zmysły "po", podobny temat. Książki nie wysuwają mi się na pierwszy plan, ale ogólne doświadczanie i drobne czynności. Książki to tam zaledwie element we wszystkim, co ginie, a co indywidualne i nasze. No, tekst dał trochę dumania.

  • A mnie Damianie pana komentarz (nie mylić z dumą)

    Panie Januszu - uścisk dłoni.

  • Bardzo dobre opowiadanie!

  • Pani Wando z zaciekawieniem przeczytałem... Pozdrawiam:)

  • Panie Maćku, panie Damianie - wielkie dzieki.

  • Gratki. Pozdrawiam :)

  • Szanowna Wando -majsterstick :)tekst z duszą!

  • Piękne!

  • Moje trzy panie kochane, jak zawsze. (z wzajemnością)

  • To bardzo mocny tekst. Nie ośmielę się komentować.
    Poszarpał mną do spodu. Kłaniam się nisko.

    Pozdrawiam:)

  • Zachwycające - a ostatnie wersy czytam osobiście,
    odbieram im tchnienie w podobieństwie do pisanych swego czasu przeze mnie,
    zatrzymuję się i zachwycam.

    Czyż można piękniej o przemijaniu?

  • waris. Dopiero teraz tu dotarłam. Dziekuję.
    Ilono. Taki komentarz to wiecej niż nagroda literacka.

  • Gdybym mogła,
    z pewnością bym ją przyznała ;)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się