Podczas zbierania marchwi u gospodarza Paducha

Autor: Wanda Szczypiorska, Gatunek: Poezja, Dodano: 05 maja 2012, 12:52:19, Tagi:  marchew

Ja też kiedyś pisałam wiersze. Ten napisałam w czasie wakacji na którymś tam roku studiów.  (znalezione w szpargałach )

 

 Na polu

srebrzystym pod słońce o późnej porze dnia

kobieta grzebiąc w ziemi

opowiada innym grzebiącym o zbrodni popełnionej

już dawno

za czasów jej młodości i nie milknąc prawie

rozpoczyna drugą opowieść

której tragizm oczywisty zaciekawia

nie budząc wzruszeń.

 

W monotonii piękna skupiającej pejzaż w jeden akord

jej głos stapia się z liśćmi żółknącymi

przenika łagodne światło krótkiego dnia

                       i tylko głos  ten

tylko stały wysiłek rąk

wyszarpywanych z ziemi i znów do niej powracających

pozwala znieść

złoty ogrom nieba

nad zagubionym w czerni drzew horyzontem.

Komentarze (21)

  • i nie milknąc prawie
    rozpoczyna drugą opowieść
    której tragizm oczywisty zaciekawia
    nie budząc wzruszeń.-
    -? ? ?

  • co w tym dziwnego?

  • nic, tylko wydaje się jakieś takie śmieszne.

  • No to mi się udało. Wszystko co piszę ma być trochę śmieszne

  • ;)

  • Wando, dla mnie świetny. Jeśli pisany dawno, to wyprzedzałaś swój czas. To przenikanie się i łączenie zjawisk wizualnych i dźwiękowych unosi...

  • pisać szanowna Pani, pisać, bo jest o czym, a i stylistyka jak się patrzy, pochwała się należy.
    JBZ

  • O!!

  • Nic śmiesznego!
    Świetne połączenie impresji z przekazem.
    Jerzy ma rację.

    • ... .
    • 05 maja 2012, 15:55:38

    To jest to, co lubię w pisaniu, przejrzystość i refleksja.

  • Wiedziałem że ma Pani w swoim dorobku także wiersze! I to jakie! To nie jest śmieszne, trafia we mnie!

  • mimo może i ciekawego, budzącego refleksje przekazu to, co napisałam w pierwszym komentarzu jest jakoś, mimo wszystko, nie najzgrabniejsze treściowo.

    i nie milknąc prawie
    rozpoczyna drugą opowieść
    której tragizm oczywisty zaciekawia
    nie budząc wzruszeń

    - to dla mnie dziwadło jakieś ze słów, niestety.

    "nie milknąc prawie" ?

    Efekciarstwo jakieś nibypoetyckie. Ot, co.

  • Wando,pierwsze co mi przyszło na myśl, iż "Traktat o łuskaniu fasoli" Myśliwskiego mniej zawiera treści niż twój wiersz "Podczas zbierania marchwi u gospodarza Paducha"... Drugie-że Twój wiersz jest zarazem żywym obrazem, widzę tu jak u Gierymskiego czas jesiennego zbierania płodów ziemi(marchew) i ową peelkę- narratorkę schylającą się by wyrwać marchew i jednocześnie snującą opowieść ,nie milknącą prawie i jej głos który : "pozwala znieść

    złoty ogrom nieba

    nad zagubionym w czerni drzew horyzontem."
    To jest prawdziwa poezja.A po trzecie -warto poszperać w starych szpargałach. Wielki , wielki ukłon!!!

  • To był czas, kiedy nic się w życiu nie udawało. Nawet nie było internetu.

  • Brzmi jak... właśnie nie początek, ale koniec opowiadania, może powieści. Impresyjny, chwytajacy kawałek. Wydaje mi się, że ten tekst już mocno uwydatniał sznyt prozatorski.

  • Pani Ewo, pisałam wtedy scenariusze (to był zawsze tylko początek, dalej ani rusz), bo usiłowałam dostać się do filmowki

  • Talent poetycki, zdecydowanie.

  • pieknie Wando, zaskoczylas mnie! Z przyjemnoscia przeczytam kolejne w Twoim wydaniu :)

    • . .
    • 06 maja 2012, 14:01:42

    Wczepia się w umysł i nie chce odpuścić.

  • Nie znam się, podoba się, więc całuję.

  • Chciałabym takie znaleźć w swoich szpargałach : ))
    Pozdrawiam serdecznie.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się