Exodus

Autor: Wanda Szczypiorska, Gatunek: Proza, Dodano: 08 lipca 2011, 18:39:17

 

                                                   

Ela zamieszkała z matką, kiedy miała dwanaście lat, kiedy jej ojciec od dawna z Marią rozwiedziony, legionista, oficer dwójki, szpieg i jak się potem okazało podwójny agent na rzecz Niemiec został stracony po wyroku. Maria odeszła znacznie wcześniej, zanim to wszystko wyszło na jaw, odeszła bo ją zdradzał, a nawet raz uderzył. Kochała go, bo był przystojny i tak wspaniale jeździł konno. Dlatego odchodząc zabrała tylko  syna, a zostawiła córkę. Widocznie nie chciała zrywać wszystkich więzi. 

 

Na szczęście drugi mąż Marii to też była  wielka miłość i dobry ojczym dla jej syna, a potem  wyrozumiały opiekun dla przybranej córki.  Przed samą wojną  obydwoje, syn i córka byli nastolatkami, a Ela lubiła nowemu ojcu siadać na kolanach. Maria  spostrzegła z niepokojem, że ta smarkula go uwodzi.. W tym czasie miała dopiero szesnaście lat, a była już dorosła. I kiedy przychodzili goście, a byli to koledzy jej ojczyma, brata, zachowywała się jak piękność   i to  pomimo okularów, które musiała nosić po zoperowanym zezie, a także zbyt dużej głowy w stosunku do wątłego ciała z widoczną już wadą kręgosłupa. Chyba zdawała sobie sprawę, że ma zgrabne nogi.

 

Pierwszego września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku ojczym, oficer marynarki, żegnał się z rodziną. Nie wiedzieli, że już nie wróci.

 

Nie wiedzieli, że już nie żyje, kiedy całej trójce udało się uciec do Warszawy.

W Warszawie zamieszkali u teściów w obszernym apartamencie zapełnionym uciekinierami. Wkrótce nadeszła ta straszna wieść i Ela widziała jak matka mdleje, jak ją cucą.

 

W mieszkaniu teściów zajmowali we trójkę dawny salon, teściowie ścieśnili się w buduarze, bo w gabinecie pana domu mieszkały dwie  dziewczyny ze wsi pełniące role służących. Jeden z pokoi przeznaczony był na zapasy gromadzone w przewidywaniu wojny, w swoim dawnym pokoju mieszkał drugi syn teściów Stach, a obok  w służbówce klitce jego kolega – Karol.

 

Karol, marzenie  kobiet. Brunet z wąsikiem, w oficerkach, które nosił wyzywająco, (a to nie było bezpieczne), chociaż na pewno nie był oficerem. Konspiratorem też nie był, z czego żył, nie wiadomo. Miał status przyjaciela domu. I jako przyjaciel domu uczestniczył w konsumpcji kapuśniaku, który podawano w jadalni z zachowaniem wszelkich form, o określonej porze, na eleganckiej porcelanie .

 

Karol zafascynował Elę i nie wydawał się nieosiągalny. On  jednak wolał Ewunię, kuzyneczkę Marii, nieco starszą od Eli, filigranową, słodką. Ewunia zaczęła odwiedzać Marię zadziwiająco często, zawsze ze swoją matką, czyli ciotką i zwykle przesiadywały w jadalni w towarzystwie mężczyzn. Nikt nie wie co w tym czasie przeżywała Ela, nie spuszczająca zza okularów oka z tego towarzystwa, ale że miała  plan zemsty  okazało się zadziwiająco szybko. Postanowiła ośmieszyć kuzynkę, a właściwie niewiele starszą od siebie ciotunię i napisała dwa listy. Jeden od Ewuni do pana Karola, a drugi od Karola do pani Ewy. Obydwa były prośbą o spotkanie bez towarzystwa ciotki. Intryga  udała się nadzwyczajnie. Pojawili się obydwoje w umówionym miejscu, ale Ewunia, przyszła  z matką. I zaczęły się konfrontacje – to nie on pisał, to nie ona. A więc kto? Oczywiście Ela. Ewunia była skompromitowana (i zawiedziona także). Ciotka uznała, że to skandal. Postanowiła się poskarżyć. Nie Marii – teściom,   chociaż w tym gronie to przecież tylko Maria była jej  bliską krewną. I Ela musiała się wyprowadzić. Na szczęście  Marii udało się  znaleźć dla niej kąt, łóżko za parawanem u obcych życzliwych ludzi.

 

Tak  zaczął się ten exodus. Bo Ela, miała  wtedy już osiemnaście lat. Zgłosiła się na roboty. Dobrowolnie. I wyjechała do Niemiec. I nikt nie wiedział, gdzie jest. Dopiero potem się okazało, że pracowała w fabryce amunicji.

 

Jej brat, Antoni, czyli Tolek….

 

  

 

 

  

 

Komentarze (43)

  • http://www.supershare.pl/?d=A396878E2

    To samo dla leniwych

  • Pani Wando wybrałam opcję dla leniwych i nie żałuję, przesłuchałam dwukrotnie z prawdziwą przyjemnością, pięknie Pani interpretuje ten tekst, o ile moje zdanie ma tu znaczenie, życzyłabym sobie ciągu dalszego również w formie słuchowiska. Wspaniałe przeżycie, doświadczenia wojenne, imiona, fabryka nabojów - wszystko razem i ten rok 1939 (w każdej rodzinie jakieś wspomnienia, w mojej też, zastrzelono Zbyszka, brata rodzonego mojej babci Danuty. Wszystkie skojarzenia uruchomione Pani tekstem spowodowały, że nie wstydzę się przyznać, uroniłam łzę.

    A ta Ela kojarzy mi się z takimi pannicami, intrygantkami, dulszczyzną itp.

    Bardzo miły kontakt z literaturą dziś Pani zawdzięczam. Pozdrawiam

    • Ola ;)
    • 08 lipca 2011, 19:16:21

    Interpunkcja trochę kuleje (już w pierwszym zdaniu). Stylistycznie tekst mi nie odpowiada. Za dużo powtórzeń, część zdań spokojnie można skrócić, bo są przegadane i nużą. Poza tym za dużo ''którego'' w różnych formach i zaimków. Nie czyta się płynnie, a szkoda, bo ma potencjał, ale [moim zdaniem] przydałoby się czyszczenie.

    • Ola ;)
    • 08 lipca 2011, 19:17:28

    PS. Słucha się przyjemniej niż czyta. Historia nabiera klimatu i słowa już nie ciążą.
    Ciekawe co z tym Tolkiem...

  • przeczytałem bez linka - ale wydaje mi się, że za bardzo autorka skupia się na koligacjach i mąci w głowie czytelnikowi zamazując tym ciekawą historię, gdyby wydobyć ją z tej gmatwaniny niepotrzebnych, dokładnych opisów trzecio-planowych postaci.

  • o nie snei, to cały koloryt tamtych czasów, starsi ludzie, kiedy opowiadaja o przeszłości, robią to w podobnym stylu i to jest inny lepszy świat

  • To jest wstęp do, być może, większej całości zakończonej tragicznie. Oczyszczę za pół roku. Dopiero wtedy będę wiedziała co należy zrobić

  • I słusznie:)

  • Wando..okazało się , że nie jestem leniwa;) Przeczytałam.Powiem więcej zrobiłam to z zainteresowaniem. Sądząc po licznym gronie zaprezentowanych bohaterów jest to zapowiedź większego opowiadania.Pisz -czekam na rozwój wydarzeń.
    Wandziu, zastrzegam się nie mam żadnych kwalifikacji zawodowych aby udzielać Ci wskazówek czy rad.Jako czytelniczka mam jedną uwagę -wg mnie mniej zdań złożonych...bowiem czytając "stawiałam kropki" wcześniej niż Ty je postawiałaś w tekście:)

  • Pani Ireno wersja dla leniwych to słuchowisko. Proszę go posłuchać, bo interpretacja zaproponowana przez panią Wandę jest naprawdę godna uwagi i kropki ma tam gdzie trzeba:)

  • Niestety w takiej formie pozostanie w Liternecie. Wkleję na Trumlu i będę poprawiać. Wszystkie moje opowiadania zamieszczone tutaj są nieaktualne.
    A to ma być tylko wstęp

  • Ojej ile już komentarzy ;) ja teraz dopiero wysłucham - wiem , że będzie super:) gwarantuje to Twoja Wando zdolność do interpretacji oraz głos. A i "kropki" będą tam gdzie powinny być:)

    • Ola ;)
    • 08 lipca 2011, 19:37:30

    Szkoda, ja nie korzystam z trumla. ;(

  • Pani Rosa*** chyba pisałyśmy w jednym czasie - bo jest jednomyślność naszych opinii :)))

  • Ja też nie. dlaczego opowiadania są nieaktualne Pani Wando? CO to znaczy?

  • Pani Ireno też to zauważyłam:)))

  • Bo tam, gdzie się da poprawić poprawiam bez końca.

  • Ale tak radykalnie Pani zmienia?

    • Ola ;)
    • 08 lipca 2011, 19:55:55

    I dalszych części też tu nie będzie?

  • ...nie pomyliłam się ,wysłuchanie nagrania dało mi wielka przyjemność:)Poproszę o dalszy ciąg na Liternet.pl plus link ;)

  • Roda@ Radykalnie nie zmieniam, tylko interpunkcję i płynność. To się widzi i czuje po miesiącach

  • Wando , zaczyn prawdziwej powieści , czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.Kapuśniak na bawarskiej (zapewne) porcelanie.I te koligacje -:)))

  • Przepraszam Skarbeńku - Rosa***

  • Podoba mi się taka chłodna narracja. Więcej się z niej wyczytuje. Ale ciekawi mnie najbardziej jaki to ten sposób noszenia oficerek - "wyzywający". Może Pani, Pani Wando przybliżyć ten obraz?
    Pomyślałam- może tak, jak nosi się rozsznurowane martensy, ale oficerki nie mają sznurówek!

  • Jarku. Oficer dwójki autentyczny. Z przekazów rodzinnych.

  • Pani Małgosiu, pamiętam opowieść rodzinną o tych okupacyjnych sztywnych, wyglansowanych oficerkach. To był szyk. Nie trzeba było być konspiratorem. To wystarczało.

  • No tak. Zawsze to element munduru. Ale i dzisiaj skórzane, wypastowane buty dodają mężczyznom urody. Chociaż czasem mogą też dodać te zniszczone, zdeptane. Dziwny jest ten świat...

    • m c
    • 08 lipca 2011, 20:46:31

    Pani Wando, przeczytałem z zainteresowaniem!

  • Tomku, cieszę sie bardzo

  • Wando domyśliłem się:) A propos,pani Małgorzato wypastowane buty dodają mężczyznom urody? Pierwsze słyszę:)))

  • Panie Jarku! A co ma im dodawać urody, jak nie buty?...
    :)))

  • Oficerki mego taty (z prawidłami)stoją jeszcze na strychu :)

    • m c
    • 08 lipca 2011, 21:34:09

    Drzewiej to ubożsi nosili czarne obuwie, bardziej majętnych szlachetków stać było na czerwone lub żółte;) - coś zatem jest na rzeczy;)

  • Ja jeszcze dodam dla wyjaśnienia, że dwójka to był przedwojenny wywiad wojskowy

  • A mój ojciec- wędkarz-(wciąż tylko te gumowce i gumowce), musiał dorabiać sobie urody oczytaniem:)

  • A mój ojciec już się ładny urodził, a jaki mowny:) Tyle, że urodził się jako pogrobowiec i ma do dziś kompleks, że jakby jego brat przeżył, to jego by nie było:( i tak całe życie to dźwiga, jak garb)

  • "pogrobowiec" w cudzysłowie, bo to nie jego ojciec zmarł pred jego urodzeniem ,tylko czteroletni braciszek

  • A ja z moim to żartowałam, ze niepiękny był. Nawet na bosaka był piękny. A w wojsku był kapralem, bo ładnie rysował i robił gazetkę na świetlicy...
    A jak byłam mała i wypastowałam mu buty, to dostawałam 50 gr. na pączka.

  • Mam wrażenie, że zbyt dużo zdarzeń się przewinęło w tym tekście, chyba muszę zaliczyć powtórne podejście:)

  • Dla mnie wrzucanie takich tekstów szerokiej publice jest bez sensu. To chyba jakiś abstrakt? Po co ja mam to czytać?

  • Jest story. Ciekawie się zarysowuje na przyszłość. Bo nie wątpię, że będzie dalszy ciąg. Dobrze, że zamierzasz nad tym jeszcze popracować, bo tekst wymaga retuszu.

  • Skoro Pani pisze, że to wstęp - należy to uszanować, ale czytanie polecam niekoniecznie, bo to jakieś zarzewie póki co, jest, nieukształtowane i niesprecyzowane.
    Troszkę chaotyczne, jak dla mnie.
    Pozdrawiam :)

  • Ja mam wrażenie, że w tym wstępie za bardzo Pani wszystko chciała powiedzieć, za szybko, za treściwie. Zostawiłabym w nim tylko kilka elementów, takich, które najbardziej zaciekawiają, resztę ujawniałabym już później jako retrospekcje, czy jakoś tak (nie znam się na prozie ni a nic).
    Ale też ciekawa jestem, co będzie dalej :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się