Cienie (fragment opowiadania)

Autor: Wanda Szczypiorska, Gatunek: Proza, Dodano: 15 września 2010, 23:20:34

 

******

Pod koniec kwietnia, jeden z nowych znajomych – Maciej zaczął zwozić błękitnym Fiatem 125 papier powielaczowy w ryzach, beczkę farby, olej. Zdobycie tego wszystkiego musiało być niebywale trudne. Potem, któregoś ranka pojawiły się powielacze i zawitali drukarze. Paweł, Żuk, inni…

To dziwne, że „nasi chłopcy” – przez pierwsze dni mówiliśmy „oni” – drukowali przeważnie w nocy. Czyżby wymogi konspiracji? Wieczory w maju  były wyjątkowo ciepłe, więc nasi chłopcy w domku (drukarni*) otwierali okna. Pewnej nocy podeszłam bliżej, żeby zobaczyć, co się dzieje, bo usłyszałam monotonny szum. Chyba wiedzą, co robią? Zobaczymy, co z tego wyniknie. Powiedziałam mężowi i on się  trochę przejął. A gdyby sąsiedzi donieśli? Nie wiadomo, kto. Ale ktoś mógłby.

 

W naszym nowym domu, wciąż jeszcze dalekim od wykończenia, taras zastępowały luźno ułożone deski. W ciągu dnia goście odpoczywali. Na deskach zbierało się męskie towarzystwo popijając piwo. Oprócz Pawła, Żuka i kogoś jeszcze, bardzo ważnym w tym gronie okazał się człowiek, o którym mówili, że pisze. Literat. Podobno opublikował w Kulturze, (nie tej paryskiej), opowiadanie. Leżeli rozleniwieni, mój mąż gadał i gadał o czymś, bardzo podniecony, a ja patrzyłam na to zza szyby kuchennego okna. Tamci słuchali z uśmieszkiem, od czasu do czasu,  któryś zachichotał. No pewnie, takim bywalcom salonów, jak oni, mój mąż,  powinien, (czemu nie?), wydawać się atrakcyjny. Chociaż zapewne – nieco egzotyczny.

Czasami po obfitej porcji jajecznicy, (były takie dni, że do jedzenia mięliśmy wyłącznie jajka), „chłopcy” rozsiadłszy się w fotelach rozmawiali z nami leniwie i od niechcenia, ale wydaje mi się, że z dużą dozą przyjaznej poufałości, ciepła. Ośmielona, starałam się dać im do zrozumienia, że jeśli chodzi o mnie, to mają do czynienia z kimś, kto znalazł się w tej odległej, podwarszawskiej dziurze poprzez przedziwne, nieoczekiwane zakręty losu. Byłam artystką, zanim wyszłam za mąż i w całej pełni, jak oni, należę do inteligencji. Skorzystałam nawet z okazji któregoś dnia i powiedziałam kilka ciekawych i oryginalnych – tak myślę – uwag o teatrze. W odpowiedzi na twarzy Pawła ukazał się życzliwy, owszem, chociaż nikły uśmiech. Problemem, który zajmował wszystkich, była polityka i aprowizacja, a Pawła gnębił szczególnie brak słodyczy, bez których nie mógł się, po prostu, obyć. A więc, to była ta szansa, żeby się zbliżyć do niego. Postanowiłam zrobić wszystko, żeby to załatwić.

Czekałam z tym na odpowiedni moment. Tymczasem wyprawiwszy dzieci do szkoły i nie mogąc myśleć o niczym, co nie było związane z „chłopcami”, całymi dniami opalałam się leżąc w trawie. Wydaje mi się, że wyglądałam nieźle; nie mijali mnie obojętnie przechodząc przez dziurę w plocie z jednego ogrodu do drugiego. Zdarzało się nawet, że mieli do mnie pytania, albo interes bardzo pilny. Płynący za naszym ogrodem Świder nanosił co roku piasek na przybrzeżne plaże. Po przeciwległej stronie rzeki utworzyła się piaszczysta łacha, ale po naszej stronie, za ogrodem, wznosił się lekko podwyższony, trawiasty brzeg, na który po południu przyganiano krowy.

Goście rzadko przenosili się na drugi brzeg, na plażę, widocznie lepiej czuli się na wydeptanej łączce. Przychodzili wczesnym popołudniem już wyspani po nocnej pracy i… rozbierali się do naga. Mnie, leżącej na plaży nie widzieli, a może moja obecność nie miała dla nich znaczenia. Po prostu, tak było im wygodnie. Pokryci byli plamami granatowej farby, która rozpuszczona w wodzie i nie domyta, nadawała ich ciałom nieco upiorny, trupio-siny kolor.

Starałam się nie patrzeć w tamtą stronę, w pewnych momentach jednak, wyjątkowego wybuchu wesołości, było to, po prostu, nieuniknione. I oto, któregoś dnia, zobaczyłam jedną z tych starych kobiet, a była to – o Jezu! – moja teściowa nazywana Babką – idącą z krową prosto na nich. Krowa poczuwszy rzekę przyspieszyła kroku, a Babka biegnąc truchtem  nie miała czasu się rozejrzeć. Nie spodziewała się niczego, co mogłoby ją zaskoczyć i pewno nie od razu zauważyła nienaturalnie sinych, obnażonych mężczyzn.

Usiedli skromnie tyłem do niej, a ona napoiła krowę trzymając w reku krowi łańcuch i poczekała, aż tamta się wypróżni. A potem, obojętna na sprawy świata, który jest tam, we mgle, daleko, za horyzontem, nie spiesząc się wyruszyła w powrotną drogę.

 

 

* drukarzom oddaliśmy nasz stary domek na sąsiedniej posesji. 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (12)

  • Wando umieram z ciekawości ,czy peelka dostała czekolade na kartki?Chyba nie pozbawiła dzieci racjonowanych słodyczy:):) Ten fragment jeszcze bardziej rozbudził mi apetyt!I jak sie czyta:):)

  • takie odnoszę wrażenie- chociaż może się mylę, to bardzo subiektywne, że jest w tym tekście dużo dystansu, do mnie czytającej,pisząc proszę tekstem rozmawiać ze mną, czy kimkolwiek innym. chcę poczuć, że Pani to opowiada mnie, a nie sobie. tekst zaciekawia. ludzie czytają z potrzeby nawiązania kontaktu, utożsamiania się z kimś. ja mam taką potrzebę, myślę, że inni też. dało mi to do myślenia, dla kogo, lub do kogo piszę ja?

  • To były słodkie kulki w plastikowym samochodziku - ważny rekwizyt opowiadania

  • Pani Marylu, to jest dystans do narratorki. Ja sie nie zwierzam, tylko opowiadam.

  • Mam znajomą, opozycjonistkę, działaczkę w SKSie krakowskim, opowiadała trochę o "drukarniach". Obrazowe to: niebiescy nudyści i Babcia :)

  • Pani Wando, to nie zarzut, tylko mój subiektywny odbiór.

  • dobry, a... ci nudysci... :)))))

    • m c
    • 16 września 2010, 08:56:12

    świetne:)

  • Mezczyzni juz sa, i to na golasa, wiec nie wypada pytac "gdzie te chlopy"; zapytam wiec, choc to bardziej domaganie sie, "gdzie jest ciag dalszy?"

  • No niestety, to dość długie. Nie obyło się bez dramatu, chociaż z perspektywy czasu też nie wydaje się zbyt poważny.

    • Nata Re
    • 02 października 2010, 18:47:20

    podobało się:):) wciągają mnie bardzo Pani historie:)

  • Bardzo mi się podobało. Dla mnie jest napisane najlepiej ze wszystkich Pani opowiadań.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się