Był bez tytułu i pozostał bez tytułu (szpargał z czasów studenckich, czyli prehistoria)

Autor: Wanda Szczypiorska, Gatunek: Poezja, Dodano: 23 maja 2012, 16:10:58

 

 

Rankiem wychodzę z domu

i idę zbierać pod dębami

suche gałęzie

żeby rozpalić ogień

i przygotować śniadanie.

 

(Chłód poranny pachnie dymem.

poprzez czerń liści jesiennych

widzę jabłka wtulone w gałęzie

a te, które opadły przez noc

leżą jasne w trawie brunatnej)

 

Z nisko ściętego pnia zrywam  korę, z wysiłkiem, bo trzyma się mocno, pakuje ją do worka,  wracam przez las i ogród wlokąc za sobą worek, zadowolona ze zdobyczy, a radość powoduje, że mi do głowy przychodzą myśli szczęśliwe i błahe

 

A przecież nie poznałam jeszcze smaku jabłek widząc je tylko z daleka.

 

Komentarze (13)

    • B B
    • 23 maja 2012, 16:19:14

    Tutaj niepotrzebnie inwersja: "w trawie brunatnej", ale pomijając ten szczególik, cały ten fragment w nawiasie i ostatni wers świetne. Reszta zgrabna, całość całkiem ładnie się układa i dobrze czyta.

    Pozdrowienia

  • Ten staranny opis świata przypomina mi w pewnych punktach Miłoszowe "umiłowanie" świata widzialnego. Pozdrawiam Pani Wando!

  • Pani Bożeno, dziękuję.
    Panie Michale, to była ówczesna codzieność.

  • Cześć Wando. Mnie, tak jak Bożenę, denerwuje ta "trawa brunatna" bo bardziej pasuje mi brunatna trawa. A tak bardzo mi się podoba, delikatne to i ładne. A o jabłkach ma podwojne dno. To odrywanie kory - świetne.

  • Z tą trawą to chyba chodziło o melodię tego wersu. Była od poczatku, a to naprawdę spory kawałek czasu.

    • . .
    • 23 maja 2012, 21:41:34

    Ten kontrast między pozyskaną korą a wypatrzonymi jabłkami tworzy mocne napięcie. Podkreśla to jeszcze radość, jaką czuje peel(ka?), gdy wraca ze zdobytą korą - tą brunatną, brudną, chropawą. Czytelnik może sobie sam dopowiedzieć, jaka byłaby radość, gdyby udało się uzyskać jabłka. Pomysłowe.

  • No no! Podoba mi się! Powstał dawno? Autorka była młoda, a wiersz faktycznie ma coś z klimatu zamkniętym w wierszu "Dar", a napisanym przez Poetę dojrzałego, u schyłku życia.

  • To nie pomysł, Alx. Tak było. Tak zwana nędza z bidą.

  • Radość o (jesiennym) poranku. I to zbieranie kory. Tak malarsko ujęte .I rajska pointa.Wyprzedzałaś epokę.

  • Ołł! Jeśli tak, to na swoje nieszczęście.

    • . .
    • 24 maja 2012, 08:36:26


    Artysta zawsze pozostaje artystą niezależnie od okoliczności, nic i nikt nie jest w stanie przysłonić oczu jego duszy, a nawet otwiera on oczy innym.
    Zawsze interesuje mnie perspektywa z jakiej autor widzi sprawy proste a ważkie, Pani perspektywę podziwiam za każdym razem.
    Na ten wiersz należy nałożyć filmowy kadr, wprawić w ruch, kolory autorka wprowadza sama(niebanalne "brunatna trawa"- wnikliwe).
    Wiersz? Oceniać tylko wiersz, byłoby poważnym zawężeniem artystycznego zdarzenia.

    Z prawdziwą radością.

  • A ja Saro z prawdziwą wdziecznością

  • Piękny wiersz, pani Wando.
    Czy nie taki powinien być zapis?


    ***

    Rankiem wychodzę z domu
    i idę zbierać pod dębami
    suche gałęzie,
    żeby rozpalić ogień
    i przygotować śniadanie.

    Chłód poranny pachnie dymem.
    Poprzez czerń liści jesiennych
    widzę jabłka wtulone w gałęzie
    a te, które opadły przez noc,
    leżą jasne w trawie brunatnej.

    Z nisko ściętego pnia zrywam korę,
    z wysiłkiem, bo trzyma się mocno,
    pakuje ją do worka,
    wracam przez las i ogród
    wlokąc za sobą worek,
    zadowolona ze zdobyczy,
    a radość powoduje,
    że do głowy przychodzą mi
    myśli szczęśliwe i błahe,

    A przecież nie poznałam jeszcze smaku
    jabłek, widząc je tylko z daleka.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się